że zaczynamy od Istrii, chociaż w sumie to zaczynamy od Wiednia, a kończymy na Splicie. Jeepa ładujemy po brzegi łącznie z rowerami i w sobotę rano ruszamy w drogę. jak zwykle zero lenistwa i biernego odpoczynku, w końcu po wakacjach tradycyjnie już trzeba schudnąć :)
do przeczytania
E&T
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz